Akcja „Koppe” była jedną z najgłośniejszych operacji Armii Krajowej w okresie okupacji niemieckiej. Miała miejsce 11 lipca 1944 roku w Krakowie, a jej celem był Wilhelm Koppe, SS-Obergruppenführer, wyższy dowódca SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie, odpowiedzialny za zbrodnie na ludności polskiej i żydowskiej.
Plan zamachu przygotowała specjalna grupa dywersyjna Kedywu Okręgu Kraków AK, we współpracy z żołnierzami batalionu „Parasol”. Dowódcą akcji był por. Stanisław Leopold „Rafał”, a wśród uczestników znaleźli się m.in. Jerzy Zborowski „Jeremi”, Jerzy Zapadko „Mirski” oraz Tadeusz Battek „Orkan”. Celem było uderzenie na samochód Koppego podczas przejazdu z rezydencji przy ul. Powiśle do siedziby dowództwa przy ul. Pomorskiej.
Rano 11 lipca 1944 r. żołnierze AK zajęli pozycje. Gdy kolumna Koppego nadjechała, otworzono ogień. Niemiecki generał podróżował w opancerzonym Oplu Admiralu w eskorcie. Mimo zaskoczenia i silnego ostrzału, Koppe ocalał – zginął jego kierowca i kilku ochroniarzy, ale opancerzenie auta uratowało dygnitarza.
Oddział AK rozpoczął odwrót w stronę Lasu Wolskiego. Doszło tam do ciężkich walk z oddziałami niemieckimi. Kilku uczestników akcji poległo, inni zostali ranni lub wpadli w ręce Gestapo. Wśród zabitych znalazł się także „Rafał”, dowódca operacji. Straty były poważne, co stanowiło bolesny cios dla konspiracji.
Mimo niepowodzenia, akcja miała ogromne znaczenie psychologiczne i propagandowe. Pokazała, że AK potrafiła zagrozić najwyższym przedstawicielom okupacyjnego aparatu terroru. Niemcy zareagowali nasileniem represji w Krakowie i okolicach.
Wilhelm Koppe przeżył wojnę. Po 1945 roku ukrywał się w RFN, aresztowany w 1960 r., został zwolniony w 1966 r. ze względów zdrowotnych i nigdy nie poniósł kary za swoje zbrodnie.
Akcja „Koppe” pozostaje symbolem odwagi, determinacji i ofiary żołnierzy Armii Krajowej, którzy gotowi byli ryzykować życie, by uderzyć w największych zbrodniarzy III Rzeszy.